Krzysztof Woźniak

Krzysztof Woźniak – Łódzkie studia etnograficzne
Reprodukcja ilustracji ukazującej jedyną znaną tarczę Łódzkiego Towarzystwa Strzeleckiego. Ufundowana przez Gottlieba Herbircha, Króla Kurkowego z 1873 r., przeznaczona była na strzelanie królewskie w 1874 r. W otaczającym ją wieńcu medaliony z nazwiskami Królów z lat 1849-1873.
Brak nazwisk przy datach 1861-1863 oznacza, że wówczas konkurs się nie odbył (powstanie styczniowe i okres demonstracji patriotycznych przed nim). Krzysztof Woźniak
http://www.kpwozniak.com/#!publikacje/mainPage
łódzkie studia etnograficzne Tom XXIX (1987) KRZYSZTOF WOŹNIAK
Instytut Historii Uniwersytetu Łódzkiego
TOWARZYSTWA STRZELECKIE W MIASTACH POLSKI ŚRODKOWEJ W XIX I NA POCZĄTKU XX WIEKU
W pierwszym 30-leciu XIX w., przy inicjatywie władz Królestwa Polskiego, na tereny ówczesnych województw kaliskiego i mazowieckiego napłynęła znaczna liczba osadników przemysłowych. Udawali się oni do miast prywatnych i zakładanych przez rząd osad fabrycznych, znajdując tam dla siebie najkorzystniejsze warunki.

Imigranci rekrutowali się spo­śród zubożałych rzemieślników – włókienników z ziem polskich zaboru pruskiego, Śląska, Czech, Moraw, Saksonii. Przekraczając granicę Królestwa Polskiego przekraczali jednocześnie granicę celną, która od 1815 r. odcięła przybyszów od tradycyjnych rynków zbytu. Nowe miejsce osiedlenia dawało realną szansę poprawy bytu.

Przybysze jeśli nie bezpośrednio pochodzeniem, to językiem i zwyczajami byli silnie związani z kręgiem kultury niemieckiej. Władze Królestwa Polskiego dostrzegały tę odrębność i oprócz wielu przywilejów ekonomicznych prawnie, zagwarantowały osiedlającym się rękodzielnikom możliwość zakładania instytucji i stowarzyszeń podobnych do tych, jakie istniały w ich stronach rodzinnych. W podstawowych dokumentach regulujących proces osadniczy wymieniono prawo do zakładania Towarzystw Strzeleckich. Sformułowanie takie znalazło się już w pierwszym postanowieniu namiestnika Królestwa Polskiego gen. Józefa Zajączka z 18 IX 1820 r. o pomocy osadnikom.

Towarzystwa Strzeleckie mają dawną tradycję w krajach niemieckich. Znane też były w wielu miastach polskich z silnym niemieckim miesz­czaństwem już w czasach Odrodzenia. Do upadku Rzeczypospolitej szla­checkiej bractwa strzeleckie stanowiły rodzaj szkoły, w której uczono strzelać z łuku, kuszy, później z rusznic i hakownic. Istnieją rozbieżno­ści w stosowaniu nazw dla tych stowarzyszeń. W XIX i XX w. bardzo popularne było, wcześniej nie używane określenie „Bractwo Kurkowe”. Miało ono podkreślać dawną metrykę stowarzyszenia i eksponować w na­zwie kura – koguta, autentyczny cel i nagrodę w dawnych zawodach strzeleckich . Stopniowe wypieranie łuku i kuszy przez broń palną, wy­łączne niemal strzelanie do tarczy, pociągnęło za sobą zmiany nazw ist­niejących stowarzyszeń na „Bractwa Strzeleckie”. Na terenie ziem pol­skich nazwa ta najczęściej była spotykana w Wielkopolsce. W dokumen­tach tych bractw można znaleźć niemieckie tłumaczenie ich nazw: Schützengilden lub Schützenbruder .

Stowarzyszenia zakładane od lat dwudziestych XIX w. w miastach Pol­ski środkowej używały nazwy „Towarzystwa Strzeleckie”. Spotyka się jednak jej odmiany: „Zgromadzenie, Strzelców Tarczowych” (Łódź, 1834) „Towarzystwo Strzelców Miejskich” (Turek, 1852), „Towarzystwo Strzel­ców Tarczowych” (Łódź, 1860). Ponieważ dokumentacja stowarzyszenia łódzkiego była prowadzona w języku niemieckim, powszechnie Używaną jego nazwą była „Die Lodzer Bürgerschützen Gilde”. Choć nie jest to tłumaczenie dosłowne, idąc za istniejącym już określeniem zespołu archi­walnego, dalej będę używał nazwy „Łódzkie Towarzystwo Strzeleckie”.

Możliwość dokładniejszego poznania dziejów Towarzystw Strzeleckich w miastach Polski środkowej jest, niestety, bardzo ograniczona znikomą ilością źródeł. Społeczny charakter pracy w zarządach tych organizacji nie sprzyjał prowadzeniu ciągłej i systematycznej dokumentacji. Nie zawsze też troszczono się o właściwe przechowywanie nawet podstawowych dokumentów. Np. już w 1910 r. uznano za zaginiony akt założenia Towarzystwa Strzeleckiego w Pabianicach z 1852 r. Również władze administracyjne nie przejawiały aż do początku XX w. żywszego zainteresowania działalnością Towarzystw Strzeleckich, stąd brak interesujących nas materiałów w ich spuściźnie aktowej. Znaczne zubożenie źródeł przyniosły też lata wojny. Spośród akt przechowywanych w Archiwum Państwowym w Łodzi największą wartość mają szczątki zespołu dokumentów Łódzkiego Towarzystwa Strzelec­kiego. Pewne ich uzupełnienie stanowią akta z zespołu Rządu Gubernialnego Piotrkowskiego- Kancelarii Prezydialnej i Wydziału Admi­nistracyjnego oraz jednostkowe informacje z zespołów: Akta miasta Łodzi i Archiwum Radoszewskich z Opatówka. W Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie w zespole Komisji Rządowej Spraw Wewnętrz­nych zachowała się jedna, niezbyt obszerna, ale bardzo cenna teczka akt dokumentujących starania o założenie Towarzystw Strzeleckich w kilku miastach. Kwerenda w Archiwum Państwowym w Płocku, w poszuki­waniu śladów działalności Towarzystw Strzeleckich w osadach fabrycz­nych Gąbin i Gostynin, dała wynik negatywny. Tę skromną podstawę źródłową poszerzają nieco okazjonalne druki i informacje prasowe. Istot­ny walor dokumentacyjny ma też Oskara F l a t t a

Opis miasta Łodzi pod względem historycznym, statystycznym i przemysłowym, przynoszący wiadomości o początkach Łódzkiego Towarzystwa Strzeleckiego. Bardzo skromnie przedstawia się też stan opracowań. Do tej pory To­warzystwa Strzeleckie nie doczekały się opracowania monograficznego. Stosunkowo najlepiej jest poznana historia bractw wielkopolskich, a to dzięki publikacjom Tadeusza A. Jakubiaka. Zwraca przy tym uwa­gę fakt stosunkowo najmniej wyczerpującego opracowania działal­ności w XIX w.

Przeszłości Towarzystw Strzeleckich w miastach Polski środkowej poświęcił 2 krótkie notatki Adolf K a r g e 1. Można przypuszczać, że są one oparte na dokumentach przechowywanych w dawnym Archiv der Deutschen aus Mittelpolen und Wolhynien w Mönchengladbach, choć autor wyraźnie tego nie zaznaczył. Te nieliczne materiały nie pozwa­lają na pełną rekonstrukcję dziejów organizacji strzeleckich. Tym nie­mniej ukazują one główne obszary ich działalności, umożliwiają wniosko­wanie o zasięgu oddziaływania na środowisko, o miejscu zajmowanym w kulturalnym pejzażu XIX-wiecznego miasta.

Pierwszą organizacją strzelców, jaka powstała na terenie nazwanym później łódzkim okręgiem przemysłowym, było Towarzystwo Strzeleckie w Ozorkowie, założone „krótko po 1812 r.”. Informacja ta nie znajduje potwierdzenia (ani zaprzeczenia) w znanych nam źródłach, które jednak wskazują na istnienie towarzystwa przed 1853 r. Podobnie niepewna jest podana, przez A. Kargela data założenia towarzystwa strzelców w Zduńskiej Woli „około 1820 r.”. Przebywający w tym mieście w lipcu 1825 r. car Aleksander I miał potwierdzić jego istnienie. Sądzić jednak należy, że imperator zapewnił jedynie mieszkańców o możliwości zorga­nizowania takiego zrzeszenia. Domysł ten potwierdza prośba wniesiona w 1853 r. przez obywateli Pabianic i Zduńskiej Woli do Komisji Rządo­wej Spraw Wewnętrznych o „zaprowadzenie Towarzystwa Strzeleckiego na wzór istniejących w Łodzi, Aleksandrowie, Konstantynowie, Zgierzu i Ozorkowie”. Dla wzmocnienia argumentacji autorzy odwołaliby się niewątpliwie do tradycji towarzystwa, jeśli istniałoby ono w przeszłości.

Znacznie ważniejsze od precyzyjnego ustalania dat erygowania po­szczególnych towarzystw, jest ukazanie atmosfery, jaka otaczała te wy­darzenia. Władze Królestwa Polskiego udzielały osadnikom daleko idącej pomocy w zakładaniu tych instytucji, kierując się jeszcze w latach trzy­dziestych szeregiem postanowień namiestnika Józefa Zajączka.Ich intencje oddaje najlepiej fragment pisma Komisji Rządowej Spraw We­wnętrznych do rządu guber-nialnego kaliskiego: „dozwolenie zachowania między ludnością fabryczną niemiecką zwyczajów w kraju ich upowsze­chnionych, może ją tym więcej przyzwyczaić do miejsca osiedlenia, a przez to powiększyć liczbę pożytecznych mieszkańców kraju, przemysło­wi oddanych”. Nic więc dziwnego, że we wszystkich niemal miejsco­wościach, gdzie w większej liczbie osiedli imigranci przemysłowi, zakładano Towarzystwa Strzeleckie. W 1822 r. rozpoczęło swoją działalność zgromadzenie w Aleksandrowie , w 1824 r. w Łodzi i Konstantynowie, a w 1836 r. w Zgierzu. Lata pięćdziesiąte XIX w. przyniosły ponowny wzrost zainteresowania organizacjami strzeleckimi. Kolejno po­wstawały takie towarzystwa w: Pabianicach (1853), Turku (1853), Kaliszu-Zawodziu (1858), Gostyninie (1859). Wspomnieć też trzeba o próbie zrzeszenia się mieszkańców gm. Nowosolna, podjętej w 1854 r., ale nie zaakceptowanej przez władze wskazujące na możliwość przyna­leżności do pobliskiego Łódzkiego Towarzystwa Strzeleckiego .

Towarzystwa Strzeleckie przyjęło się uważać za organizacje typowo miejskie, zaspokajające potrzeby kulturalne środowisk rzemieślniczych, a w większych skupiskach także i drobnej burżuazji. Cała wielowiekowa tradycja wiązała je z mieszczaństwem. Odstępstwem od tej reguły, dla którego nie znajdujemy odpowiednika, było utworzenie w 1853 r. Towa­rzystwa Strzeleckiego skupiającego mieszkańców 19 kolonii położonych w trójkącie Aleksandrów – Łódź – Zgierz. Dokument wymienia 18 nazw kolonii, przy czym stan jego zachowania pozwolił odczytać następujące: Ruda, Bugaj, Brużyczki, Nowy i Stary Adamów, Dzierżanów, Witków, Grabieniec, Żabieniec, Rąbień, Ciężkie, Krasnodęby, Antoniew, Ambrożew, Reskul. W uzasadnieniu zezwolenia podkreślano, że znana jest władzom „wierność i przywiązanie do tronu” kolonistów. Do istot­nego problemu lojalności członków towarzystw wobec władz oraz ich stosunku do polskiego otoczenia przyjdzie jeszcze wrócić.

Interesujące wydaje się spostrzeżenie, że organizacje strzeleckie po­wstawały częstokroć wcześniej niż gminy ewangelickie grupujące w po­szczególnych miastach swoich wyznawców. Świadczyć to może o dużym przywiązaniu do tej tradycji, o zamiłowaniu do zbiorowych zabaw. Te cele eksponowano w prośbach o założenie towarzystw. Charakterystyczne jest tu pismo „fabrykantów” z Turku. „Miasto Turek należy do rzędu znakomitszych miast fabrycznych w guberni, znaczna liczba tkaczy wy­robów bawełnianych i lnianych w tymże mieście osiadłych sprowadziła się z zagranicy, składa się najwięcej z Sasów i Czechów. Fabrykanci ci przyzwyczajeni do różnych zabaw za granicą praktykujących się – życzą w mieście Turku utworzyć Towarzystwo Strzeleckie, na sposób jak to w różnych miastach za granicą ma miejsce”. Nie bez znaczenia wydaje się też chęć podkreślenia własnej odrębności grupowej, czego wyrazem miał być strój. „Życzeniem jest usilnym fabrykantów, aby im wolno było używać oddzielnego ubioru, bez którego jak twierdzą, towarzystwo nie miałoby swego znaczenia”, czytamy w raporcie Rządu Gubernialnego Kaliskiego. W załączeniu przedstawiono projekt ubioru Strzelca: „mun­dur z sukna jasnozielonego z czarnym kołnierzem, spodnie z sukna nieopięte, ale pantalony, kapelusz czarny z jednej strony podniesiony z pió­rem zielonym wiszącym, szarfa narzucona przez ramię, w miejsce pałasza kordelas przypięty na pasie”. Uniform członków Łódzkiego Towarzy­stwa Strzeleckiego był podobny, ale bez szarfy i kordelasa. Zbliżone były stroje strzelców aleksandrowskich i konstanty­nowskich, o czym przekonują późniejsze fotografie. Tym trudniej więc zrozumieć decyzję Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych, która mimo akceptacji wyrażonej przez Sekretarza Stanu przy Radzie Administracyj­nej odmówiła w 1852 r. zatwierdzenia Towarzystwa Strzeleckiego w Tur­ku, właśnie z powodu zamiaru używania w nim „odznaczających się ubio­rów”. Rezygnacja z uniformu umożliwiła 7 lat później zatwierdzenie To­warzystwa Strzeleckiego w Gostyninie . Władze kategorycznie zabraniały nadawania godności „króla” zwycięzcy strzelań królewskich, używania tytułów marszałka, kapitana, porucznika, związanych z pełnieniem określonych funkcji w towarzystwie oraz posłu­giwania się sztandarami. Zakazy te nie dotyczyły towarzystw od daw­na już istniejących. Wynika stąd, że po wprowadzeniu w 1832 r. Statutu Organicznego, władze rosyjskie nie dopuszczały do żadnych reminiscen­cji czasów Królestwa Polskiego.

Jeszcze więcej problemów budziło posiadanie broni palnej i wydawanie na nią zezwoleń. Już same Towarzystwa Strzeleckie stawiały swoim człon­kom wysokie wymagania. W ich szeregi byli przyjmowani tylko pełno­letni, znani z nienagannego prowadzenia się, za których poręczali dwaj członkowie towarzystwa. W latach pięćdziesiątych wymagano od kandydatów, aby byli „nieposzlakowani pod względem moralnym i politycz­nym”. Jakikolwiek skazujący wyrok sądowy wykluczał z tej społecz­ności. Z czasem wymagania w stosunku do nowo wstępujących zaostrzono, a sama procedura przyjęcia została sformalizowana. Nie zachowały się jednak żadne informacje o zasadach posiadania bro­ni palnej przez strzelców przed 1830 r. Z późniejszych dokumentów moż­na wnioskować, że każdy z członków towarzystwa miał własną strzelbę, na co nie potrzebował zezwolenia. Ta swoboda dysponowania bronią ule­gła ograniczeniu po powstaniu listopadowym i po niepokojach lat 1846 i 1848. Władze rosyjskie zaczęły wówczas odbierać broń pozostającą w rękach prywatnych. W 1851 r. wprowadzono imienne zezwolenia na broń dla członków Towarzystw Strzeleckich w pow. łęczyckim. W postanowie­niu tym podkreślono lojalność strzelców „wobec władz prawych”. Nie rozstrzygnęło ono wszystkich wątpliwości, skoro rok później Towarzy­stwo Strzeleckie w Aleksandrowie zwróciło się do naczelnika żandarmerii łęczyckiej z prośbą o wydanie bezpłatnych biletów na posiadanie broni. Prośbę spełniono, uwzględniając, iż „ludność fabryczna w latach 1830 – 1831 zachowała się spokojnie i wiernie w stosunku do prawowitej władzy. Podobne opinie otrzymali członkowie pozostałych Towarzystw Strzeleckich w miastach okręgu łódzkiego. Jedynie postawa członków Towarzystwa Strzeleckiego w Kaliszu- Zawodziu musiała budzić wątpliwości, gdyż strzelcy skarżyli się, że „skutkiem częstych ogólnych rozkazów odbierania mieszkańcom broni pal­nej, Towarzystwo Strzeleckie w Za-wodziu prawie istnieć przestało”. Trzeba tu wyjaśnić, że jeszcze w 1844 r. dziedzic wsi Zawodzie, Rado­sz e w s k i, otrzymał zezwolenie na urządzenie w niej strzelnicy z 6 sztuce-rami. Wydaje się, że bez formalnego zezwolenia strzelnica istniała wcześniej, a utrzymywany przy niej przez Radoszewskiego szynk przynosił mu zyski. W nieznanych bliżej okolicznościach odstąpił to zezwolenie kil­kunastu mieszkańcom Kalisza, którzy zawiązali Towarzystwo Strzeleckie. Przytoczona wyżej skarga strzelców musiała ilustrować stan faktyczny, ponieważ w 1858 r. wydano zezwolenie na działalność Towarzystwa Strzelec­kiego.

W styczniu 1852 r. generał-gubernator warszawski wydał odezwę zezwalającą „w dowód szczególnej łaski na utrzymywanie broni bez od­dzielnych na to biletów” członkom towarzystw strzeleckich, „które pomi­mo pozostawienia im w latach 1830/31, 1846 i 1848 broni, na złe takowej nie użyły”. Z przywileju tego strzelcy łódzcy korzystali jeszcze w 1865 r. Mimo jednoznaczności odezwy, wiele towarzystw obciążono opła­tami za posiadanie broni.

Z Gostynina i Zduńskiej Woli wpłynęły pro­testy. W imieniu strzelców zduńsko wolskich, Józef Michel prosił o zwol­nienie z opłaty należności za lata 1855 – 1857 w kwocie 45 rb srebrem. Spotkał się jednak z odmową.

Lojalny stosunek imigrantów – członków Towarzystw Strzeleckich do władz rosyjskich świadczył o niezrozumieniu narodowych dążeń Polaków. Osadnicy nie widzieli żadnej korzyści dla siebie z udziału w powstaniu listopadowym ani w późniejszych ruchach rewolucyjnych. Taką postawę strzelców potwierdzają wszystkie dostępne źródła. Świadczy to pośrednio o małym stopniu asymilacji imigrantów w nowym środowisku.

Począwszy od lat pięćdziesiątych surowo zakazywano pożyczać broń oso­bom nie należącym do Towarzystw Strzeleckich. U schyłku 1853 r. dwaj mieszkańcy kol. Stanisławów Nowy, Andrzej Strzębski i Gotlieb Hietzschke zapłacili Andrzejowi Zygmuntowi z kol. Ruda – Bugaj po 75 kop. za wpis do Towarzystwa Strzeleckiego. Ujawniono przy tym, że nie mają, zezwoleń na posiadaną broń. Podczas śledztwa A. Zygmunt tłumaczył się, że słabo zna język polski i to stało się przy­czyną niedopatrzenia. Sprawę zakończyło ostrzeżenie dla A. Zygmunta, zaś obu niedoszłym strzelcom skonfiskowano broń. Z respektem wobec obowiązującego prawa postąpili mieszkańcy gm. Nowosolna. Przygoto­wując się do założenia organizacji strzeleckiej, prosili o przysłanie żan­darma, który nauczyłby ich obchodzenia się z bronią.

Po upadku powstania styczniowego władze rosyjskie definitywnie upo­rządkowały sprawę posiadania broni palnej. Jej właściciel musiał posia­dać imienny bilet, którego ważność przedłużano co rok. Od tej chwili w dokumentach Towarzystw Strzeleckich były prowadzone rejestry ze­zwoleń, a posiadacze broni własnoręcznymi podpisami kwitowali ich pro­longaty. Zakup prochu i ołowiu odbywał się za pośrednictwem zarządu towarzystwa. W latach siedemdziesiątych, na 1 sztucer przysługiwało ro­cznie 6 funtów (1 funt = 40,5 dag) prochu i 36 funtów ołowiu. Na każde ćwiczenia i zawody strzeleckie władze miejskie delegowały policjanta, który czuwał nad tym, aby broń strzelecka nie trafiła w ręce osób nieuprawnionych.

Koszty de­legacji policjanta („strażnika” – jak go określano w pismach) pokrywało towarzystwo ze swoich funduszy .

Towarzystwom Strzeleckim zależało więc na najpoprawniejszych sto­sunkach z władzami, aby nie dać żadnego pretekstu do ingerowania w działalność organizacji. Staje się to bardzo widoczne od połowy XIX w. Przykładem jest tu Plan urządzenia Towarzystwa Strzeleckiego w mieś­cie fabrycznym Turku, skierowany do Komisji Rządowej Spraw Wewnę­trznych w 1852 r. Starania o założenie takiego zrzeszenia podjęte w 1837 r. zakończyły się niepowodzeniem. Z biegiem lat część projektodaw­ców zmarła, inni się przesiedlili. Ich następcy w dziele organizowania to­warzystwa nie eksponowali już dawnych argumentów o zamiłowaniu do zabawy i chęci kontynuowania starej tradycji. Pisali natomiast: „Celem zawiązania towarzystwa jest przy przejazdach Najjaśniejszych Państwa lub którego członka Najjaśniejszej JCK Rodziny jak niemniej i innych znakomitych osób, jako reprezentant obywatelstwa miejscowego oddawać hołdy swego uszanowania, uroczystości świeckie i kościelne uświetniać, w razie śmierci którego z członków towarzystwa lub innej osoby stanu formować orszak pogrzebowy i przez odbycie raz do roku – strzelania do celu wywołać czysto towarzyską zabawę”

Nie jest to przykład odosobniony. Gdy w kwietniu 1866 r. car Aleksan­der II uszedł z życiem z dokonanego nań zamachu, Łódzkie Towarzy­stwo Strzeleckie wystosowało wiernopoddańczy adres, za który imperator przysłał podziękowanie. Towarzystwo Strzeleckie w Aleksandrowie, ob­chodzące w 1912 r. jubileusz 90-lecia, wysłało do cara poprzez kance­larię warszawskiego generała- gubernatora specjalne pismo zapewniające o „poddańczej wierności” członków organizacji. W odpowiedzi strzelcy aleksandrowscy otrzymali serdeczne podziękowania od Mikołaja II. To­warzystwa Strzeleckie starały się też pozyskać zaufanie i przychylność władz lokalnych. Obecność gubernatora piotrkowskiego, Iwana Kacha n o -w a na zawodach strzeleckich w Łodzi w 1875 r. uczczono uroczystym powitaniem z muzyką i poczęstunkiem piwem. Wieczorem odwieziono gubernatora dorożką do Zgierza. Pamiętano też o wysyłaniu depesz z ży­czeniami noworocznymi i z okazji świąt państwowych. Wydatki z tym związane pokrywano z funduszu towarzystwa. W 1904 r. członkowie Łódzkiego Towarzystwa Strzeleckiego przeprowadzili dobrowolną zbiórkę pieniędzy na zakup bielizny i inną pomoc dla żołnierzy walczących na froncie japońskim. Zebrano na ten cel 916 rs, a ponadto 100 rs 50 kop. na fundusz wzmocnienia floty.

Wszystkie te inicjatywy były bardzo ważnymi argumentami w proce­durze zatwierdzania statutów poszczególnych towarzystw. W marcu 1906 r. zostały wydane 2 ukazy carskie zawierające „tymczasowe przepisy” o sto­warzyszeniach i „tymczasowe przepisy” o zgromadzeniach, formalnie zezwalające na zrzeszanie się i regulujące jego zasady. Godne jest podkreślenia, że Towarzystwa Strzeleckie nie napotkały przeszkód w swojej działalności, mimo istnienia od 1867 r. zakazu wszelkich zgromadzeń, złagodzonego później możliwością uzyskania na nie zezwolenia. W dokumentach Towarzystw Strzeleckich nie znaleziono stosownych podań. Najwcześniej, bo w 1907 r. starania o rejestrację podjęło Łódzkie Towarzystwo Strze­leckie, uzyskując 2 lata później zatwierdzenie statutu. Na nim wzorowały się inne towarzystwa. W przedkładanych komisji do spraw stowarzyszeń podaniach podkreślano, że towarzystwa nie posiadały dotychczas statutów, a „swoje stosunki z władzami i osobami, a także wewnętrzne reguluje [się] według zwyczaju, oddzielnych instrukcji, uchwał walnych zebrań itp. Ten wieloletni dobry obyczaj został spisany jako projekt statutu” . Po drobnych poprawkach projekty zyskały akceptację (Zgierz – 1909; Pabianice -1910; Konstantynów – 1911; Aleksandrów – 1913; o in­nych brak informacji). Część z nich wydano jako oddzielne druki.

Statuty te dają obraz struktury wewnętrznej towarzystw, celów dzia­łania, form i środków ich realizacji. Trzeba przy tym pamiętać, że. do stanu przedstawionego w statutach Towarzystwa Strzeleckie doszły w trakcie swej blisko 100-letniej działalności. W tak długim okresie musiał nastąpić rozwój organizacyjny, choć podstawowe cele nie uległy zmianie. Określanoje jako „ćwiczenia w strzelaniu do celu” traktowane jako sport, mające również zadanie„zbliżenia do siebie […] miłośników strzelania” . Towarzystwa realizowały je poprzez „specjalne ćwiczenia i strzały kon­kursowe do celu, w specjalnych do tych celów urządzonych miejscach własnych lub dzierżawionych, lub ogrodzeniach w granicach lub za granicami miasta, a oprócz tego, dla tychże członków i ich rodzin (towarzy­stwo) utrzymuje czytelnię, bibliotekę, urządza pogadanki, odczyty, zebra­nia, ćwiczenia gimnastyczne, wieczory muzy-czne i taneczne. W statucie Towarzystwa Strzeleckiego w Pabianicach wymieniono następujące formy działalności: przedstawienia teatralne, wycieczki, organizowanie chórów i orkiestr. W rzeczy­wistości towarzystwa ograniczały swoją działalność do ćwiczeń i konkur­sów strzeleckich oraz wieńczących część z nich zabaw tanecznych.

Najważniejszą imprezą było tzw. strzelanie królewskie, odbywające się zawsze we wtorek i środę po Zielonych Świątkach (Pfingstfeiertag). Ze względu na jego rangę i szczególną rolę, jaką odgrywało w życiu mie­szkańców Łodzi, poświęcimy mu dalej więcej miejsca.

Nie wiadomo od kiedy zaczęto organizować 2-dniowe zawody strzele­ckie „o premię królewską” (Königs-Praämien-Schiessen). Na przełomie XIX/XX w. odbywały się one regu-

larnie każdego roku, w kilka tygodni po strzelaniu królewskim. Nagrodę dla najlepszego Strzelca fundował ak­tualny „król kurkowy”, dla drugiego w celności – marszałek. Pozostałe premie wypłacano z kasy towarzystwa .

OskarFlatt wspominał o odbywającym się corocznie od 1849 r. strzelaniu do ptaka (Vogel-

schiessen). Na szczycie wysokiego drzewa w parku Kwela (obecnie Źródliska), umieszczano kukłę ptaka, do której uczestnicy zawo­dów strzelali z dołu. Kto zestrzelił ostatnią cząstkę ptaka był ogłaszany królem, z tym że jego ranga była znacznie mniejsza niż „króla kurkowe­go”. W latach późniejszych ta zabawa strzelecka nie była kontynuowana.

Zachowane dokumenty Łódzkiego Towarzystwa Strzeleckiego nie po­twierdzają przeprowadzania zawodów strzelania do gwiazdy (Stern- schiesen). Być może był to zwyczaj praktykowany w trakcie zabawy towarzyszącej strzelaniu królewskiemu. Członkowie towarzystwa nie brali jednak w niej udziału.

Od 1876 r. organizowano, co poświadczone jest w źródłach, jesienne zawody strzeleckie pn. „strzelanie do jelenia” lub „strzelanie o premię św. Michała”. W dokumentach Łódzkiego Towarzystwa Strzeleckiego uży­wano różnych określeń: Hirsch-Schiessen, Michaeli-Prämien-Schiessen, Michaełi-Hirsch-Pramien-Schiessen. Impreza odbywała się w ostatnią nie­dzielę września lub pierwszą października i kończyła sezon strzelecki.

Od strzelania królewskiego aż po strzelanie do jelenia, w każdą nie­dzielę i poniedziałek organizowano strzelanie do tarczy (Zirkel-Schiessen), traktowane jako ćwiczenia. O dokładnych terminach ich rozpoczęcia człon­kowie towarzystwa byli informowani na zebraniach i przez anonse pra­sowe.

Niejasne i zagadkowe jest strzelanie z moździerza (Böller-Schiessen). W Księdze Głównej (Hauptbuch) Łódzkiego Towarzystwa Strzeleckiego z lat 1872 – 1895 wspomina się o nim wielokrotnie, począwszy od 1875 r., jako o imprezie towarzyszącej strzelaniu królewskiemu. Z zapisów wy­nika, że strzelano do celu, a liczba strzelców biegłych w tej sztuce nie była duża (9 – 16 osób). Posiadanie moździerza przez Łódzkie Towarzystwo Strzeleckie potwierdza zapis z kontraktu zawartego w 1900 r. przez zarząd z Friedrichem Domkę, gońcem i dozorcą strzelnicy. Stwierdza się tam, że proch do moździerza będzie dostarczać towarzystwo. Być może był to mały moździerz-wiwatówka, z którego można było jednak strzelać do celu. W żadnym ze znanych nam Towarzystw Strzeleckich zwyczaj taki nie był praktykowany.

Dla ożywienia działalności, zwiększenia konkurencji i nawiązania bliż­szych kontaktów z członkami towarzystw strzeleckich w sąsiednich mia­stach, Łódzkie Towarzystwo Strzeleckie organizowało od 1889 r. składkowe konkursy strzeleckie (Lagen-Prämien-Schiessen), w których brali udział strzelcy z miast okręgu łódzkiego. Obsada tych zawodów nie była zbyt liczna (brak danych o strzelcach łódzkich), a słaba wręcz frekwencja w 1891 r. przesądziła o zaniechaniu ich kontynuacji.

Tabela 1. Liczba uczestników konkursów strzeleckich „Lagen-Prämien-Schiessen”

Do pomysłu tego powrócono w 1900 r. Z inicjatywy komendanta Łódz­kiego Towarzystwa Strzeleckiego, Edwarda J ezierskiego, doszło do wspólnego posiedzenia zarządów 4 towarzystw strzeleckich (z Łodzi, Pabianic, Konstantynowa, Aleksandrowa). Uchwalono wspólne organizowanie, co rok w innym mieście, mistrzostw strzeleckich. Niestety, nie zachowały się żadne dokumenty o realizacji tej uchwały. Zawody te odbywały się, na co wskazuje ramowy program ich kontynuo­wania w latach 1909 – 1914.W kalendarzu imprez każdego towarzystwa strzeleckiego najważniej­sze miejsce zajmowało strzelanie królewskie, podczas którego najlep­szemu strzelcowi nadawano tytuł króla. Były to zawody o najstarszym rodowodzie, rozgrywane zawsze w tym samym terminie, gromadzące wszystkich członków towarzystwa i licznych gości. Tradycja nakazywała odbywać strzelanie królewskie we wtorek i środę po Zielonych Świątkach, co potwierdzano uchwałami, a później statutem towarzystwa. Zwycięzcę zawodów nazywano w Łodzi królem, rzadziej królem tarczowym. Znane z innych terenów określenie „król kurkowy” nie było w Łodzi stosowane. Nieobecność strzel­ca usprawiedliwiały tylko choroba lub wyjazd z miasta. Zachowane źród­ła pozwalają dość wiernie odtworzyć przebieg strzelania królewskiego organizowanego przez Łódzkie Towarzystwo Strzeleckie. Dążność do za­chowania tego zwyczaju była bezpośrednim powodem założenia towarzy­stwa w 1824 r. Na czele 12-osobowej grupy stał komendant Johann Fiedler. Do pierwszego w historii towarzystwa strzelania królewskie­go zostały użyte 3 strzelby stanowiące własność garnizonu w Brzezinach, a naprawiane przez łódzkiego mistrza stolarskiego Gottlieba T r a u t manna. Tenże G. Trautmann ufundował nagrodę – stół drewniany z polerowanym blatem. Każdy z uczestników wnosił opłatę za strzelanie w wysokości 2 złp. 6 gr, co stało się zaczątkiem kasy towarzystwa. Strze­lano na terenie cegielni miejskiej do tarczy oddalonej o 130 kroków. Pierwszym królem został Gottlieb Strauch .Z biegiem lat wytworzył się i utrwalił pełny rytuał strzelania królew­skiego. Od połowy XIX w. nie uległ on już większym zmianom. We wto­rek po Zielonych Świątkach, w miejscu określonym przez zarząd towa­rzystwa, zbierali się wszyscy członkowie w uniformach i z bronią. Po przybyciu ubiegłorocznego króla i marszałka prezentowano przed nimi broń, po czym wszyscy udawali się pochodem na miejsce zawodów. Do 1841 r. była to cegielnia miejska z urządzoną tam w 1835 r. prowizo­ryczną strzelnicą. Od 1842 r. zawody odbywały się w strzelnicy w parku Źródliska, zwanym wówczas Kwela (Quele). Przemarszowi towarzyszyła muzyka, a nad idącymi rozwijano sztandar towarzystwa. Łódzkie Towarzystwo Strzeleckie posiadało sztandar od 1826 r. Nowy ufundował w 1857 r. Karl Ebhardt. Poza łódzkim, jedynie strzelcy aleksandrowscy mieli sztandar „o rysunku i rozmiarach chorągwi cechowych”. Do 1863 r. strzelcy zbierali się przed ratuszem na Nowym Rynku (obecnie pl. Wolności) i zapraszali do swego orszaku prezydenta miasta Po przybyciu na miejsce, dotychczasowy król pre­zentował ufundowaną przez siebie tarczę. Była to z reguły tarcza drew­niana z namalowaną na niej sceną rodzajową nawiązującą do myślistwa lub strzelectwa, w którą były wkomponowane koncentryczne kręgi, jak w normalnej tarczy strzeleckiej. Po umieszczeniu tarczy na strzelnicy następowało śniadanie. Dopiero po nim przystępowano do strzelania konkursowego trwającego do zmierzchu. Wszyscy uczestnicy mieli prawo do 3 strzałów. Zawody kontynuowano w dniu następnym, kiedy każdy strzelec mógł oddać 3 kolejne strzały. Trafienie w tarczę oznaczane było przez zatknięcie w powstały otwór drewnianego kołeczka. Czuwał nad tym inspektor strzałów mający do pomocy dozorcę strzelnicy. Zobo­wiązany był on do skrupulatnego i dokładnego” oznaczania śladów. Strzał oddany przez Strzelca odnotowywany był w specjalnej księdze. Obok nazwisk członków towarzystwa wypisanych w porządku alfabetycz­nym oznaczano liczbę oddanych strzałów, często ich trafność . Zacho­wane listy wskazują, że nie wszyscy członkowie towarzystwa brali udział w strzelaniach królewskich, zaś strzelający nie mogli pochwalić się naj­lepszymi wynikami. Po zakończeniu strzelania, w środę wieczorem, tarczę z wielkim pietyzmem przenoszono do budynku strzelnicy, gdzie specjalna komisja ustalała, które trafienia były najbliższe celu. Strzelec, którego strzał uznano za naj-celniejszy, zostawał obwołany królem, zaś drugi po nim – marszałkiem. Następowało przekazanie insygniów króle­wskich, które stanowiła szarfa noszona przez ramię, do której kolejny król dodawał okolicznościowy żeton. Pierwsza szarfa – pas królewski „mit sächsischen Speciestaler” była darem Christiana Teucherta z 1829 r. W 1844 r. nową szarfę ufundował znany przedsiębiorca Tytus Kopisch, zaś w 1851 r. Josef Höcke. Zarówno król, jak i marszałek do czasu najbliższego strzelania królewskiego korzystali z praw członków honoro­wych i byli zwolnieni z opłacania składek członkowskich. Nazwisko króla dopisywano do szeregu jego poprzedników uwiecznionych na specjalnej tablicy. Oskar Flatt w swym opisie Łodzi zamieścił zamieścił poczet łódzkich królów kurkowych z lat 1824 – 1852 Zachowane dokumenty pozwalają rozszerzyć tę listę zwycięz­ców strzelań królewskich o okres 1871 – 1892 (Aneks 1). Za prawo uczestniczenia w konkursie każdy członek towarzystwa wno­sił opłatę w wysokości 1,50 rb, zaś gość zawodów – 2 rb. Najlepsi strzelcy otrzymywali nagrody pieniężne wypłacane z kasy towarzystwa. Premię ustalał każdorazowo zarząd, przy czym jej wysokość utrzymy­wała się na tym samym poziomie przez długi czas. W latach pięćdzie­siątych wynosiły one: dla króla – 180 złp., dla marszałka – 60 złp. oraz dla kolejnych strzelców 30 – 20 – 15 – 10 złp. W okresie 1872 – 1886 przyznawano nagrody w wysokości: 100 – 20 – 9 – 6 – 4,50 – 3 rb., zaś w latach 1887 – 1892: 140 – 60 – 6 – 4 rb. Były to nagrody znaczne. Dla porównania: w 1889 r. na 10 nagród w składkowym konkursie strzeleckim przeznaczono niespełna 72 ruble.

Bezpieczne przeprowadzenie zawodów strzeleckich wymagało surowego przestrzegania dyscypliny na strzelnicy. Sposób zachowania się w jej obrębie, zasady obchodzenia się z bronią podczas konkursów regulowała specjalna instrukcja. W jej redakcji z 1905 r. znalazło się też sformułowa­nie, że na strzelnicy niedopuszczalne są „żadne dysputy, szczególnie cha­rakteru politycznego i religijnego”. Szczególne środki ostrożności obo­wiązywały dozorcę, oznaczającego w trakcie konkursów celność strzałów. Dla utrzymania dyscypliny podczas zawodów zarząd towarzystwa powo­ływał często komisję porządkową. Podobnie było w Turku, gdzie już w 1852 r., aby „zapobiec wszelkim zboczeniom jako też innym nieporządkom”, postanowiono powołać taka komisję, upoważniając ją do nakładania kar porządkowych na niesubordynowanych strzelców. Mimo to, do gubernatora piotrkowskiego trafiały skargi, że strzelcy wychodzą poza obręb strzelnicy i w parku strzelają do ptaków. Jeden z takich incydentów zakończył się spra­wą sądową. Podobny był finał strzelania królewskiego w 1858 r. w Kaliszu – Zawodziu. Doszło tam do zatargu, a potem bójki strzelców z oko­licznymi chłopami, którzy zaczęli rozbierać ogrodzenie strzelnicy. Uznani za prowodyrów: Jan Targalski i sołtys Wojciech Wanat, zostali aresztowani.

Powodem do dumy Łódzkiego Towarzystwa Strzeleckiego była strzel­nica, która według opinii O. Flatta z 1853 r. już wtedy „o wiele wyściga pod każdym względem wszystkie strzelnice po innych miasteczkach fab­rycznych”. Przy regulacji Nowej Dzielnicy w 1840 r. wyznaczono to­warzystwu teren na strzelnicę o powierzchni przekraczającej nieco 8 mórg, tuż obok parku Źródliska. Pięć lat później posadzono tam ok. 10 tys. sadzonek topoli. Położenie strzelnicy przy ruchliwym trakcie do Roki­cin okazało się w miarę upływu lat i rozwoju

miasta bardzo korzystne. Obiekt znalazł się niemal w centrum, co zapewniało frekwencję na wszy­stkich imprezach strzeleckich. Od 1847 r. systematycznie rozbudowywano stanowiska strzeleckie, choć sama strzelnica jeszcze w 1911 r. nie była obwałowana. Powodowało to skargi okolicznych mieszkańców, narze­kających na uciążliwą, coniedzielną palbę. Odnotowano też przypadek trafienia kulą w przejeżdżający ul. Rokicińską (obecnie Aleja Piłsudskiego) tramwaj. W 1863 r. zarząd Łódzkiego Towarzystwa Strzeleckiego roz­począł starania o powiększenie terenu strzelnicy. Cztery lata później Rada Miejska wyraziła zgodę na wydzierżawienie północnej części parku miej­skiego Źródliska o powierzchni 2200 sążni2 (ok. 1 ha) za sumę 400 rb. W 1872 r. towarzystwo strzeleckie nabyło prawo użytkowania dzierżawionego terenu przez okres 25 lat za opłatą roczną 15 rb. Przy odnawianiu kontraktu towarzystwu przysługiwało prawo pierwszeństwa, przy czym czynsz dzierżawny miał być podwyższony o 12% . Stan taki trwał do 1911 r., regulowany kolejnymi umowami, z tym jednak, że w 1905 r. część terenu strzelnicy porośniętego rzadkim lasem sosnowo- świerkowym i zaroślami włączono do parku miejskiego .

W 1911 r. pojawił się poważny konkurent. Zarząd Łódzkiego Rzemie­ślniczego Towarzystwa Śpiewaczego „Lira” zwrócił się bezpośrednio do gubernatora piotrkowskiego z prośbą, aby odebrano towarzystwu strze­leckiemu dzierżawę i przekazano ją wnioskodawcy. Zarząd „Liry” sfor­mułował pod adresem strzelców wiele zarzutów. Do wcześniej znanych o uciążliwości i niebezpieczeństwie użytkowania strzelnicy oraz wybry­kach członków towarzystwa, dołączono nowe. Podkreślono, że towarzy­stwo otrzymało w dzierżawę na lata 1911 – 1916 część parku Źródliska znajdujące się tam budynki za sumę 1 tys. rb rocznie, gdy tymczasem osiąga z tego zyski nie mniejsze niż 3 tys. rb rocznie. Dodatkowego zysku przysparza sprzedaż spirytualiów prowadzona przy strzelnicy. Zapro­ponowano towarzystwu strzeleckiemu inne, korzystniejsze rzekomo i bez­pieczniejsze miejsce na budowę strzelnicy – przy szosie zgierskiej. W wyjaśnieniach zarząd Łódzkiego Towarzystwa Strzeleckiego wykazał, że nigdy nie osiągał przypisanych mu dochodów. Utrzymywanie parku i znajdujących się w nim budynków pochłaniało znaczne sumy. Tylko w latach 1898 – 1900 wydano na ten cel 2972 rb. Dokumenty towarzystwa potwierdzają tę dbałość. Od 1875 r. wydatki na utrzymanie parku i strzel­nicy były stałą i znaczną pozycją w budżecie towarzystwa. Aby roz­strzygnąć problem, Magistrat miasta Łodzi, również zainteresowany dochodem z dzierżawy, ogłosił licytację. Przystąpili do niej Łódzkie Towarzystwo Strzeleckie oraz Jankiel Potetek i Władysław Kopczyń­ski reprezentujący towarzystwo „Lira”. Uchybienia proceduralne zmu­siły tych ostatnich do wycofania się, w wyniku czego dzierżawę oddano towarzystwu strzeleckiemu za sumę 1005 rb rocznie na okres do II 1917 r.

W 1874 r. dla uczczenia 50 rocznicy założenia Łódzkiego Towarzystwa Strzeleckiego, postanowiono wybudować dom strzelecki i w tym samym roku obok strzelnicy w parku Źródliska położono kamień węgielny. Do tego czasu strzelcy łódzcy nie posiadali stałej siedziby. Zbierano się w prywatnych mieszkaniach kolejnych komendantów, a po wystawieniu skromnego budynku na strzelnicy, pod jego dachem Jak wynika z ko­respondencji władz administracyjnych, już w 1859 r. „Towarzystwo za­mierzyło stosowny dom murowany wraz z murami bezpieczeństwa na placu dotąd zajmowanym jako najdogodniejszym pobudować”. Nie upo­rano się jednak z zawiłościami biurokratycznymi aż przerwało je po­wstanie styczniowe. Godne jest podkreślenia, że inicjatywa ta była zbieżna w czasie z podobnymi przedsięwzięciami towarzystw strzeleckich w krajach niemieckich. Dopiero od lat sześćdziesiątych obserwuje się tam wzmożone zainteresowanie zakupem ziemi pod urządzanie strzelnic i oży­wioną budowę domów strzeleckich. Budowa siedziby strzelców łódzkich wymagała dużych nakładów finan­sowych. Do 1877 r. zebrano 5232 rb, po czym zdecydowano wydać akcje w biletach o wartości 10 rb każdy, dobrze sprzedawanych wśród człon­ków towarzystwa. W 1880 r. budynek został ukończony i po wygraniu licytacji przez Augusta Derr, oddany mu w dzierżawę na okres 1880 – 1885 za sumę 710 rb. Kolejnym dzierżawcą w latach 1889 – 1895 był Robert Linke, płacący towarzystwu czynsz w wysokości 925 rb. Wobec rozbieżności źródeł nie udało się w sposób całkowicie pewny usta­lić lokalizacji i wyglądu budynku. Wiadomo, że mieścił on obszerną restaurację, bufet wyposażony w 12 stołów i 60 krzeseł, dużą salę i po­kój bilardowy.W czasie zamieszek ulicznych w 1905 r. kilka pomiesz­czeń w domu strzeleckim zajęli żołnierze rosyjscy. Zarząd Łódzkiego To­warzystwa Strzeleckiego domagał się z tytułu wynagrodzenia za szkody po 10 rb za dzień. Wiele pism w tej sprawie pozostało bez odpowiedzi. Podczas strzelania królewskiego, wokół strzelnicy i w części parku i dzierżawionej przez towarzystwo trwała zabawa, w której brali udział wszyscy chętni. Było to największe święto mieszkańców Łodzi, dni całkowicie wolne od pracy, wypełnione rozrywką i zabawą. Przygotowania zaczynały się zwykle tydzień wcześniej. Na Wodnym Rynku (obecnie pl. Zwycięstwa) i w jego pobliżu rozbijały swoje namioty cyrki, instalowano karuzele, panoramy, gabinety figur woskowych, ustawiano różnego ro­dzaju kramy. Z braku miejsca duża ich część korzystała z terenu należą- cego do towarzystwa strzeleckiego. Opłata „placowego” (Platzgeld) znacznie zasilała kasę towarzystwa. W 1880 r. za zgodę na ustawienie 5 karuzeli i na swoim placu, strzelcy łódzcy otrzymali 125 rb. Udostępnienie miejsca pod menażerię przyniosło 17 rb, pod panoramę i przyrządy gimnastycznej – 40 rb . Dwa lata później ustawienie 2 drewnianych kramów na terenie towarzystwa kosztowało 203 rb.

Strzelcy łódzcy nie włączali się aktywnie w nurt ogólnej zabawy, kon­centrując się na strzelaniu królewskim. Od 1853 r. ustalił się zwyczaj ustawiania na koszt towarzystwa wysokich słupów (Kletterstange), po których i; ochotnicy-śmiałkowie wspinali się aż po szczyt, gdzie na niewielkiej półeczce oczekiwała ich nagroda. Pozornie łatwe zadanie było utrudnionej obfitym natłuszczeniem słupa. Koszt jego przygotowania nie był wysoki, np. w 1875 r. wynosił 3,25 rb, ale nagroda była również fundacją towarzystwa.

Zielonoświąteczna zabawa, zwana przez łodzian fajką , być może od zniekształconego w wymowie słowa „Feier” – święto, była znana poza granicami miasta, przyciągając mieszkańców dalszych okolic. Reklamowana była w prasie warszawskiej z dobrym zapewne skutkiem, skoro do najbliższej stacji kolejowej w Rokicinach uruchamiano z Łodzi komu­nikację omnibusową .

Finałem strzelania królewskiego, a zarazem i fajki , był bal królewski, jeszcze w latach czterdziestych organizowany na koszt króla kurkowego, później towarzystwa, zaś od lat dziewięćdziesiątych na koszt uczestników. Na początku XX w. powrócono do zasady finansowania balu z funduszuj towarzystwa. Wysokość wydatków na ten cel uchwalano na walnym ze-i braniu. Statut Łódzkiego Towarzystwa Strzeleckiego wyraźnie zabraniał „żądać od króla i marszałka, żeby ugaszczali obecnych” . Prawo wstępu było zastrzeżone dla członków towarzystwa i ich rodzin. Przestrzegano zasady, aby strzelcy występowali w uniformach (będący urzędnikami mo­gli przyjść w mundurach), natomiast od gości wymagano strojów wieczo­rowych: fraków i surdutów. Początkowo bal organizowano w ostatnim dniu strzelania królewskiego lub w pierwszą niedzielę po nim. Z cza­sem ustalił się zwyczaj, że kończono nim sezon strzelecki we wrześniu – -październiku. Do 1835 r., zabawy te odbywały się w domach prywat­nych. Od tegoż roku do końca lat siedemdziesiątych bawiono się w zajeździe Paradyz przy ul. Piotrkowskiej 175, a w okresie późniejszym w domu własnym towarzystwa.

Nie wiemy, jaki przebieg miały te bale. W połowie XIX w. O. F1 a t t pisał, że na zabawie tej „koniecznie być powinien, kto chce się zapoznać z duchem mieszkańców i głębiej wejrzeć w wewnętrzne życie ludności fabrycznej. Ile tam typów nowych, ile zajmujących obrazków zebrać mo­żna, wśród tych ludzi, którzy wyzwoliwszy się na chwilę od jarzma co­dziennej pracy, korzystają z tego czasu z prawdziwym zapałem i umieją się bawić prawie zapamiętale”. W 1875 r. atmosfera takiej zabawy musiała być bardzo gorąca, skoro po jej zakończeniu zobowiązano towa­rzystwo do pokrycia kosztów wstawienia wybitych szyb. Na tempera­turę zabawy miały też wpływ obficie zastawione stoły. Z zachowanego rachunku wynika, że na bal królewski w 1904 r. Łódzkie Towarzystwo Strzeleckie wydało 329 rb 65 kop., z czego na zimny bufet 40 rb, 1 butelkę koniaku 6 rb, 2 porcje kawioru – 5 rb, śniadanie dla 48 osób – 120 rb, 20 butelek szampana – 80 rb, 20 butelek białego wina – 32 rb, 5 butelek czerwonego wina – 10 rb, 4 dzbanki kawy – 2,40 rb, mleko – 0,20 rb, koniak Chartreus – 1,75 rb, Benedyktynkę – 3 rb, 24 butelki wody sodowej – 2,40 rb, 6 syfonów – 0,60 rb, muzykę do przemarszu – 4,30 rb, muzykę do tańca – 83,20 rb, policjantowi – 1,80 rb.

Trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź na pytanie, kogo zrzeszały to­warzystwa strzeleckie, jaki był rezonans ich działalności w otoczeniu? W korespondencji dotyczącej zatwierdzenia statutu Łódzkiego Towarzy­stwa Strzeleckiego znalazło się stwierdzenie, że członkami orga-nizacji mogą być jedynie właściciele domów lub przedsiębiorstw. W statucie zrezygnowano z tego ograniczenia, choć być może nieformalnie go prze­strzegano. Problemem mogącym budzić pewne emocje jest kwestia składu narodowościowego organizacji strzeleckich.

W dokumentach dotyczących początków towarzystw w Kaliszu-Zawodziu i Turku, władze administra­cyjne polskie i rosyjskie podkreślały niemieckie pochodzenie projektoda­wców. Również w Łodzi i okolicznych miastach inicjatywa założenia to­warzystwa wychodziła z kręgu osadników. W przypadku Łódzkiego To­warzystwa Strzeleckiego rozstrzyga tę kwestię imienna lista członków, a po 1861 r. również własnoręczne pokwitowania zezwoleń na broń. W zdecydowanej większości są to zapisy w języku niemieckim, polskie są nieliczne. Z braku materiałów trudno dziś odtworzyć stan liczebny po­szczególnych towarzystw.

Niewątpliwie najliczniejszym z nich było Łódz­kie Towarzystwo Strzeleckie, choć nie wyda-

je się, aby nawet w okresie swego szczytowego rozwoju przekroczyło liczbę 200 członków (Aneks 2). Liczne dokumenty poświadczają, że aktywny udział w życiu towarzy­stwa – a dotyczy to nawet strzelania królewskiego – brała grupa 40 – 60-osobowa. Zaznaczała ona jednak swoją obecność na terenie miasta. Wiązało się to z charakterem imprez (przemarsz przez miasto, od­głosy strzelania), posiadaniem własnego uniformu i własnego budynku. Rangę towarzystwa podnosił też fakt, że największa jego impreza strzelanie królewskie, zbiegała się w czasie z 2-dniowym festynem dla mieszkańców Łodzi. Fajka była kojarzona z działalnością towarzystwa strzeleckiego, choć jak wykazano, związek ten był dość luźny. Można zaryzykować twierdzenie, że z biegiem lat liczebność i popular­ność Łódzkiego Towarzystwa Strzeleckiego malała. Stawało się ono w coraz większym stopniu organizacją o charakterze sportowo-towarzyskim. Widać to wyraźnie także w innych towarzystwach Tuż przed wybu­chem I wojny światowej władze administracyjne znów zainteresowały się działalnością strzelców. W Zduńskiej Woli stwierdzono, że „Niemcy należący do towarzystwa strzeleckiego ćwiczą się nie w strzelaniu spor­towym, lecz w strzelaniu według regulaminu wojsk niemieckich” . Trud­no orzec, na ile było to spostrzeżenie słuszne. Faktem jest, że w towa­rzystwach obowiązywała komenda niemiecka. W 1913 r. jesienią, ode­brano strzelcom zduńskowolskim broń, uzasadniając, że „członkowie to­warzystwa strzeleckiego są tak wyćwiczeni, że gdyby do czegoś doszło, mogą utworzyć straż przednią wroga”. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. liczne towarzystwa strzeleckie wznowiły swoją działalność. Dotyczyło to głównie miast wielkopolskich, choć nie tylko (Kraków, Lwów).

Reaktywowano też działalność Łódzkiego Towarzystwa Strzeleckiego, ale to jest już temat na odrębną opowieść.
ANEKS 1
KRÓLOWIE KURKOWI W ŁODZI W LATACH 1871 – 1892

BIBLIOGRAFIA Archiwalia
Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie
Komisja Rządowa Spraw Wewnętrznych, sygn. 7281
Archiwum Państwowe w Łodzi
Akta miasta Łodzi, sygn. 365
Archiwum Radoszewskich z Opatówka, t. 30
Łódzkie Towarzystwo Strzeleckie, sygn. 1 – 10
Rząd Gubernialny Piotrowski – Kancelaria Prezydialna, sygn. 566, 821, 905, 909
Rząd Gubernialny Piotrowski – Wydział Budowlany, sygn. 18482
Rząd Gubernialny Piotrkowski – Wydział Administracyjny, sygn. 3621, 3262, 4114
Opracowania
Chwaliszewski R., Bractwa Strzeleckie na Ziemi Nadnoteckiej. Katalog wystawy, Piła 1980.
Eichler A., 80 Jahre Zgierzer Gesangverein 1846-1926, Łódź 1926.
Flatt O., Opis miasta Łodzi pod względem historycznym, statystycznym i przemysłowym, Warszawa 1853.
Gajek J., Kogut w wierzeniach ludowych, Lwów 1934.
Gloger Z., Encyklopedia staropolska, t. 3, Warszawa 1974.
Grzybowski K., Historia państwa i prawa Polski, t. 4, Warszawa 1982.
Jakubiak T. A., Kurkowe bractwa Strzeleckie w Wielkopolsce, Poznań 1986.
Jakubiak T. A., Tradycje zielonoświątkowe w Kurkowych Bractwach Strzeleckich w Wielkopolsce, „Kwartalnik Historii Kultury Materialnej”, 1980, nr 1.
Jakubiak T. A., Wystawa „Kurkowe bractwa Strzeleckie w Wielkopolsce” w Muzeum Historii w Poznaniu, „Biuletyn Informacyjny Zarządu Muzeów i Ochrony Zabytków”, 1978, nr 131.
Jubiläumsschrift der „Lodzer Zeitung”. Illustrierte Sonntags-Beilage, Łódź 1903, nr 26.
Kargel A., Die Lodzer Bürgerschützengilde, „Jahrbuch Weichsel-Warthe”, Jg 20, 1975.
Kargel A., Die Bürgerschützengilden in Mittelpolen, „Jahrbuch Weichsel-warthe”, Jg 23, 1978.
Kolberg O., Dzieła wszystkie, t. 10: Wielkie Księstwa Poznańskie, cz. II.
Księga Jubileuszowa Bractwa Kurkowego w Poznaniu, Poznań 1929.
Łódź. Dzieje miasta, t. 1: Do 1918 r., pod red. B. Baranowskiego i J. Fijałka, Warszawa – Łódź 1980.
Pesch D., Schützen im Raum Euskirchen. Führer und Schriften des Rheinischen Freilichtmuseums und Landesmuseums für Volkskunde in Kommern, Köln 1982.
Początki rozwoju kapitalistycznego miasta Łodzi (1820-1864). Źródła, oprac. A. Rynkowska, Warszawa 1960.
Sujkowska D., Wystawa „Bractwa Strzeleckie” w Muzeum Okręgowym w Bydgoszczy, „Biuletyn Informacyjny Zarządu Muzeów i Ochrony Zabytków”, 1980, nr 136. Ustawa Łódzkiego Towarzystwa Strzeleckiego, Łódź b.r.w.
W majowym miesięczniku Ziemia Łódzka nr 5 – Pismo Samorządu Województwa Łódzkiego , ukazał się b. ciekawy artykuł autorstwa br. dr Krzysztofa Woźniaka – pracownika naukowego Uniwersytetu Łódzkiego o naszej historii „Wiwat bractwu kurkowemu”. . Wydanie internetowe dostępne jest na stronie Urzędu Marszałkowskiego
otwórz galerię zdjęć protokołu – https://get.google.com/albumarchive/100181328843728312867/album/AF1QipNLrT-iVX9JSs-cWHA9pbVFsWTj99jGZzmoeIEM?source=pwa
Protokół Rady Starszych z 1901